Blog > Komentarze do wpisu
"Punkt Omega" - Michał Protasiuk
Nie będę opowiadać, o czym jest ta powieść (zrobiłam to na moim blogu), bo uczestnicy wyzwania najpóźniej do niedzieli sami się tego dowiedzą. Wpis przeznaczony jest dla osób, które lekturę mają już za sobą i zawiera spoilery. Tutaj napiszę dlaczego oceniłam książkę na 3- w pięciostopniowej skali.

Podobał mi się początek tej powieści, zawiązanie akcji. Ludwik Moebius umarł w dziwnych okolicznościach - stratowanie przez byki to dość egzotyczna śmierć, każdy to przyzna, a jednak wydawało się, że ktoś ją wcześniej zaplanował. Powodem morderstwa były prawdopodobnie osiągnięcia Ludwika w interpretacji tajemniczego Wielkiego Apokryfu. Ale potem poczułam się trochę rozczarowana, gdy zrozumiałam, że chodzi o Biblię i że właśnie tam tkwi ta jedynie słuszna i logiczna wizja świata, a główny bohater to kolejne wcielenie starotestamentowego proroka Jonasza (na początku sądziłam, że to św. Paweł).

Nawiązań do Biblii było oczywiście więcej: Nauczyciel/Logos = Chrystus, ten, który go zdradził = Judasz, biały gołąb, symbolika liczby 3 itd. Z kolei spiskowcy trochę przypominali pierwszych chrześcijan, a trochę opozycję w PRL. Burmistrz, tak jak kiedyś Cyrankiewicz, wspominał o odrąbywaniu rąk prowokatorom i sabotażystom; czasami pokazywał się w mundurze. Lubię aluzje, więc i tu traktuję je jako zaletę. Tylko czy to naprawdę koniecznie musiała być Bilbia?

O ile dobrze zrozumiałam, miejscem akcji w tej powieści jest jeden z alternatywnych światów, w którym coś bardzo podobnego do chrześcijaństwa rozwinęło się trochę później, niż w naszej rzeczywistości. Tylko skąd oni mieli Biblię? "Ktoś" podrzucił ją pod drzwi uniwersytetu? Coś mi tu zgrzyta.

Zaletą tej książki jest też na pewno szybka akcja, choć z drugiej strony przydałby się jakiś ciekawy poboczny wątek. Może dzięki niemu moglibyśmy trochę lepiej poznać bohaterów i niektórzy z nich wydaliby się trochę mniej schematyczni.

Zakończenie, moim zdaniem, nie bardzo się udało. Chodzi mi o nagłe oświecenie Skyggena, które wydaje mi się nieszczególnie prawdopodobne. No i ten symbolizm powodzi, która zmiata z rynku wszelkie zło, czyli żandarmerię...

"Punkt Omega" jest chyba bardziej steampunkowy niż "Dworzec Perdido".  Szkoda jednak, że Michał Protasiuk nie poświęcił nieco więcej uwagi opisom miejsca akcji. Poznajemy tylko nazwy ulic, którymi przemieszczają się bohaterowie i dowiadujemy się, czy są oświetlone. Trochę za mało, żeby pobudzić wyobraźnię czytelnika.

Do tej pory pisałam głównie o wadach tej powieści, a przecież ma ona i plusy. Oprócz wspomnianej już szybkiej akcji zaliczam do nich niekonwencjonalną tematykę i zachęcenie czytelnika do myślenia. Oczywiście nie zdołałam na pewno wyłapać wszystkich aluzji i gier słownych (z czego zdałam sobie sprawę po przejrzeniu tej strony), nie o wszystkich teoriach naukowych słyszałam, ale niektóre rozpoznałam, co daje pewną satysfakcję. Te plusy przesłoniły mi minusy i w sumie jestem zadowolona, że przeczytałam tę powieść.

Trochę bardziej typowa recenzja na moim BLOGU.

PS. W szyfrowanym liście, który napisał Ludwik Moebius do profesora Achtenberga znalazłam drobny błąd. W czwartym akapicie w drugim zdaniu  słowo "pod" powinno być piąte, a jest czwarte.

środa, 27 stycznia 2010, impressje

Polecane wpisy

Komentarze
yaga7
2010/01/29 08:05:19
Mnie ta Biblia kompletnie nie pasuje do książki i jeśli mam być szczera, jest to dla mnie wadą.
Zwykle nie mam nic przeciwko aluzjom biblijnym, ale tu mi po prostu kompletnie nie pasują do tego świata :(
Początek książki też mi się podobał, ale potem było gorzej. Jeszcze nie skończyłam czytać (pewnie dzisiaj się to stanie), ale coś czuję, że koniec też będzie fatalny.
-
2010/02/11 17:24:28
Ja miałam dokladnie tak samo: bardzo pozytywnie na początku, a im dalej, tym gorzej...
BTW Twoje skojarzenia z Pawłem są moim zdaniem uzasadnione - bohater ma z nim wg mnie całkiem sporo wspólnego...
Mnie męczy alegoryczność tej powieści i poczucie, że każda postać, każde wydarzenie jest tylko prostym przepisaniem jakiejś postaci czy epizodu ewangelicznego... No i fakt, że ja już taką (w sensie idei, nie konstrukcji świata) ksiązkę czytałam: nazywa się Druga podobizna w alabastrze i napisał ją Marek S. Huberath... i też mi się nie podobała :)
Wyzwanie Steampunk:

Wyzwanie Queer: