Blog > Komentarze do wpisu
Dworzec Perdido - Fabuła kontra Nowe Crobuzon

Maarcuss: Znając trochę biografię Mievilla, możemy domniemywać, że Dworzec miał być nośnikiem konkretnego politycznego przesłania. Moim zdaniem, najpierw powstał jako idea, miejsce, obraz stosunków społecznych, potem pojawiła się fabuła, która jest tylko wypełniaczem. Bo chyba się zgodzicie, że nie jest to książka o trudnej miłości czy też o polowaniu na ćmy.

Eruana: Według mnie to pierwsze - jak słusznie zauważył Maarcuss., Mam wrażenie, że najpierw powstało Nowe Crobuzon, a potem Mieville zdecydował się wprowadzić fabułę - podobnie jak Tolkien najpierw stworzył języki Śródziemia, a potem dobudowywał do nich historię; niestety, ten drugi zadbał o jej wiarygodność, w przypadku Dworca odniosłam wrażenie, że Mieville'owi na tym nie zależało, tak jak z całą resztą.

Kasziev: Ja zgodzę się z Eruaną, a nawet pójdę o krok dalej, mówiąc (a właściwie pisząc), że nie dość, iż autor fabułę napisał, aby pokazać Nowe Crobuzon, ile raczej miała ona obrazować jego poglądy (tak, wchodzę tutaj na trochę inny temat, ale tak to już jest, gdy kwestie są powiązane), a że czysta idea jest średnio przez większość ludzi przyjmowana, to rozrysował wspaniale oddane miasto, które stało się masą do modelowania swojej wizji świata i własnej jej krytki.

Elenoir: A ja uważam, że tych poglądów w fabule nie ma aż tak znowu wiele, są tylko zasygnalizowane: kapitalizm, tolerancja i trochę ekologii. Nie wydaje mi się, żeby autor dla tych kilku aluzji stworzył Nowe Crobuzon.

Cedro: Mi się wydaje, że samo wyjście fabularne i wybrane przez Mievvile'a tematy pretekstowe nie były. Co więcej, spokojnie pozwalały na to, aby fabuła dorównała konstrukcji świata przedstawionego. Niestety wraz z czytaniem można odnieść wrażenie (ja takie odniosłem), że sam autor pogubił się w wielowątkowości. Tak, jakby zaczął mieć wątpliwości, które wątki pociągnąć, a jakie pozostawić samemu sobie. Zaowocowało to po raz kolejny pewną nijakością wybranych rozwiązań i banałem. Czyżby Mieville stracił odwagę na polu fabuły, jaka towarzyszyła mu podczas kreacji świata Nowego Crobuzon?

Erarch Pembork: O, znowu się zgadzam z Maarcussem:) Też uważam, że najpierw autor sklecił sobie piaskownicę wedle własnych wyobrażeń społecznego piekła, a dopiero potem wymyślił fabułę, która nas przeciągnie pomiędzy odpowiednimi widoczkami. Mi by to nawet nie przeszkadzało, bo lubię wszelkie dystopie i antyutopie, ale Nowe Crobuzon nie jest dla mnie w jakimkolwiek stopniu interesujące. Nic nowego tam nie znalazłem - tylko zbitki znajomych widoczków. Jedynym novum jest zgromadzenie ich wszystkich w jednym miejscu.

Eruana: Mi się konstrukcja Nowego Crobuzon podobała bardzo, w tym wypadku powiedziałabym, że sprawdza się powiedzenie, że nie chodzi o to, co się opisuje, ale o to, jak to się robi. Miasto Mieville'a to jeden z nielicznych plusów tej powieści. Gdyby nie te wszystkie brudne uliczki, futurystyczne budowle i labirynty, nie doczytałabym książki do końca. Nowe Crobuzon to żyjący organizm, nie jest tłem opowieści, ale pełnoprawnym bohaterem i szkoda, że fabuła nie potrafiła temu dorównać.

środa, 10 lutego 2010, maeghkelek

Wyzwanie Steampunk:

Wyzwanie Queer: