Blog > Komentarze do wpisu
[A]sex a państwo. O Lewej ręce ciemności Ursuli K. Le Guin
Świat, do którego trafił Ai Genly, wysłannik Ekumeny, aby przekonać mieszkańców Gethen do przyłączenia się do tej unii, to kraina śniegu i lodu. „Człowiek może żyć tylko w dość wąskim przedziale warunków i Gethen wyznacza jedną ich granicę…” – mówi przybysz. Nie mróz stanowi jednak o wyjątkowości tej krainy – ważniejszy dla posłańca jest fakt, że Zima zamieszkiwana jest przez ludzi, którzy nie mają płci. Jak wygląda rzeczywistość, w której pojęcie „męskiej dumy” czy „kobiecej wrażliwości” jest nieznane, co więcej – okazałoby się zupełnie niezrozumiałe? „Powody osobiste, rasowe, społeczne, seksualne – skąd mogę wiedzieć, dlaczego Ai nie wolno płakać?” – zastanawia się Therem Harth rem ir Estraven podczas wspólnej z Gentlym wędrówki przez lodowiec. Czym jest państwo w świecie, w którym nigdy nie było żadnego konfliktu zbrojnego? Jak kształtują się relacje społeczne tam, gdzie nie ma i nie może być podziału na to, co żeńskie i co męskie?

Kluczem do – choć częściowego – zrozumienia Karhidu, jednego z państw na Gethen, wydaje się handdara. Jest to religia „bez instytucji, bez kapłanów, bez hierarchii, bez ślubów, bez dogmatów”, która może dzięki temu właśnie pozostaje cały czas religią na serio. W ramach handdary nikt nie zajmuje się metodycznym rozkazywaniem Bogu, by był takim, jakim go sobie wyobrażają aktualnie przebywający u władzy. „Dotąd nie umiem powiedzieć, czy jest w niej Bóg” – konkluduje w pewnym momencie Ai, choć chyba nie jest to najlepsze postawienie kwestii, skoro wyznawcy – skądinąd dość rozsądnie – „postanowili nie traktować Boga jako faktu podlegającego dowodowi (lub wierze)”. Religijność, o ile w ogóle można ją tak określić, wyznawców handdary to w pewnym sensie religijność idealna: dążenie do osiągnięcia stanu całkowitego braku przywiązania do tego, co jest, i pokora – nawet ze świadomością, że można przewiedzieć, co będzie.

Zasadę nusuth (‘nieważne’) i „życie zwrócone do wewnątrz” można postrzegać jako przejaw kultury, w której nie ma miejsca na to wszystko, co nieuchronnie łączy się z pojęciem męskości. Zwraca na to uwagę główny bohater powieści: „Ignorować abstrakcje, trzymać się rzeczy. Było w tym podejściu coś kobiecego, odrzucenie abstrakcji, idei, podporządkowanie się temu, co dane, coś, co budziło moją niechęć”. Mężczyźnie trudno zaakceptować wyrzeczenie się abstrakcji, hierarchii, dogmatu. Handdara wiąże się nierozerwalnie z całym Karhidem – choć istnieją stanice wyznawców, oddziaływanie tej religii bynajmniej się do nich nie ogranicza. „Za fasadą polityki, parad i pasji tego kraju kryje się pradawny mrok, bierny, anarchistyczny, cichy i płodny mrok handdary”. Zapewne nie przez przypadek pojawiają się tutaj określenia silnie powiązane z postrzeganiem kobiecości – tym samym Karhid jawi się poniekąd jako kobieta. Gethen to jednak nie tylko Karhid.

Orgoreyn, kraj, do którego najpierw udaje się wygnany Estraven, a później Gently, to państwo zjednoczone i scentralizowane. „Choć ich postęp materialny i technologiczny był powolny (…) w ostatnich pięciu, dziesięciu czy piętnastu stuleciach wreszcie wyprzedzili nieco Naturę” – zauważa Ai. Orgoreyn to także miejsce, gdzie wszystko zostało znacjonalizowane. Dla obywateli najistotniejszą własnością jest dokument tożsamości. Mniej ważne jest to, jak się nazywasz – istotniejsza jest etykietka. Praca jest obowiązkowa, a państwo zapewnia pracę. Stanowisk się nie dziedziczy. Prywatne testamenty są nielegalne. I jak w tradycyjnych utopiach: dziećmi w określonym wieku (tutaj: powyżej roku) zajmuje się Wspólnota. Orgoreyn nieco przypomina rzeczywistość z kart utopii właśnie (czytanych jednak również przez antyutopijne okulary), nie sposób przy tym jednak pozbyć się wrażenia, że autorka inspiracje czerpała także zza oceanu – zza żelaznej kurtyny.

Wspólnota Orgoreynu i panujące tam zwyczaje znacznie się różnią od tego, co Gently zobaczył w Karhidzie. W Trzecim Ochotniczym Gospodarstwie Agencji Przesiedleńczej, czyli w obozie pracy, którego opis przypomina nieco charakterystykę sowieckich łagrów – gdzie trafia Ai, więźniowie traktowani są hormonami, które mają neutralizować ich kemmer. Rządzący Orgoreynem stosują zatem znaną metodą ujarzmiania niepokornych (choć czy o uległych mieszkańcach tego państwa w ogóle można tak powiedzieć?) – obejmują kontrolą ich seksualność. A ściślej – dzięki chemii wyłączają ją, by mieć święty pokój, wszak „więzień w fazie kemmeru stanowiłby element rozkładowy w swojej brygadzie”. Ai i inni najprawdopodobniej są poddawani są również eksperymentom farmakologicznym i sztucznemu wywoływaniu szaleństwa, a być może są również uzależniani od narkotyków. „Mówiono, że w gospodarstwach wypróbowują na więźniach zmieniające psychikę środki i techniki. Nie chciałem w to wtedy wierzyć, teraz wierzę” – informuje Gently’ego Estraven, kiedy porwany z obozu pracy Ziemianin odzyskuje w końcu przytomność.

Najprawdopodobniej bezpłciowość Getheńczyków stanowi skutek biologicznego eksperymentu przeprowadzonego na planecie przed wiekami. Jak zanotowała poprzedniczka Gently’ego na Zimie, kobieta pochodząca z pokojowego świata Cziffewar, być może eksperymentatorzy chcieli doprowadzić do zaistnienia świata bez wojen, które mogli uważać „za czysto męską działalność zastępczą, jeden wielki gwałt, i dlatego w swoim eksperymencie wyeliminowali męskość, która gwałci, i kobiecość, która jest gwałcona”. Jeśli tak było faktycznie – odnieśli sukces. Ludzie na Zimie nie prowadzą działań wojennych. „Zachowywali się pod tym względem jak zwierzęta. Albo jak kobiety. Nie tak jak mężczyźni albo mrówki”. Czy aby powstał – nawet w wyobraźni – taki świat, wystarczy nie wpuszczać tam mężczyzn? To byłoby chyba zbyt proste, a zatem przyczyny tego stanu rzeczy nie są jasne. Może to wcale nie brak płci odgrywa tu decydującą rolę, a trudny klimat, z którym Getheńczycy muszą walczyć na co dzień.

Karhid i Orgoreyn znacznie się od siebie różnią i aż kusi, by spojrzeć na relacje między tymi dwoma krajami jak na zetknięcie kobiecości anarchistycznej handdary i męskości wszechorganizującego porządku. Karhid i Orgoreyn jako getheńskie in i jang, cień na śniegu globalnej polityki?

Lewa ręka ciemności Ursuli K. Le Guin pozwala zanurzyć się w fascynującej surowości mistrzowsko ukazanego świata, ale przede wszystkim to eksperyment myślowy z najwyższej półki. Czy bez balastu płci, która wszak wikła ludzi rozmaite zależności i podległości, żyłoby się łatwiej, lepiej? Nie sposób o to nie pytać, a przecież doskonale wiadomo, że odzew może przybrać jedynie formę jednej z zasad wyznawców handdary: „Niejasność rodzi niejasność. A na niektóre pytania ma, oczywiście, odpowiedzi”.

piątek, 20 kwietnia 2012, ursz_u_la

Polecane wpisy

Komentarze
2012/05/01 10:01:59
Chodzę wokół tego wpisu od dnia jego publikacji i nie mogę wymyślić komentarza na odpowiednim dla niego poziomie, więc tylko go poleciłam w aktualnym karnawale blogowym, bo bardzo mi się podoba.
-
charlie.librarian
2012/05/10 14:13:23
Jestem świeżo po lekturze.

Wpis świetny.

Można jeszcze zwrócić uwagę, że przyczyną wojny może być miłość do własnego kraju. Le Guin pisze o rodzącym się patriotyzmie na Gethen i co on właściwie oznacza. Utkwiło mi w pamięci sformułowanie o tym, że choć na Gethen były środki masowego przekazu nie przyspieszyły one powstania państw nacjonalistycznych tak jak to było na Ziemi.
-
2012/05/12 12:51:25
Na początku chciałam skupić się właśnie na patriotyzmie, ale poszło w nieco inną stronę.
Frapuje mnie tutaj jedno. Nie czytałam właściwie nic o tej książce, więc za bardzo nie wiem, jak bywa interpretowana. Czytelniczka mojego bloga zwróciła mi jednak uwagę na to, że Karhid = kobiecość i Orgoreyn = męskość nie jest spostrzeżeniem specjalnie odkrywczym, bo taki był ponoć zamysł autorki. Być może, ale ja wcale nie jestem do tej koncepcji szczególnie przekonana. Jest to jakiś trop, ale przecież i w Karhidzie uwielbiają zasady, hierarchię i mają ten swój shifgrethor, który znacznie bardziej pasuje do męskości niż kobiecości. A przy opisie Orgoreynczyków łacińskie effeminare, czyli robić się zniewieściałym, gnuśnym (z grubsza), wcale nie jest od rzeczy.
I tak się nad tym trochę zastanawiam. Jak uważacie?
-
charlie.librarian
2012/05/13 23:35:41
Ja bym nie porównywał państw jako "emanacji" określonych płci. Bo może i Orgoreyn jest bardziej zorganizowanym państwem, i bardziej nowoczesnym niż Karhid, ale to nie świadczy o pierwiastku męskim i jak sam Genly zauważa Orgoreyn jest mocno nijaki. Dla mnie jest bardzo podobny do Związku Radzieckiego. Wspólna własność, wszechobecna biurokracja i inwigilacja, wreszcie jak sama pisałaś zsyłka do obozów pracy, których opis jest jakby żywcem przepisany ze wspomnień byłych zesłańców - analogie są aż nazbyt oczywiste.
I Karhid jako kobiecość też zupełnie mi nie leży. Dobrze napisałaś, że mają swój shifgrethor, którego mocno przestrzegają w przeciwieństwie do swoich sąsiadów, którzy w ogóle nie przejmują się swoją godnością osobistą.
-
2012/05/14 17:22:18
No to dobrze. Przez chwilę myślałam, że wyważam otwarte drzwi i rzucam truizmami, ale chyba spojrzenie na państwa Gethen jako odbicie płci faktycznie należy potraktować wyłącznie jako pokusę (bo trochę to jednak, mnie przynajmniej, kusi) znacznych uproszczeń. A co do Orgoreynu to nie tyle jego nowoczesność (tj. rozumiana potocznie, bo jeśli pobabrać się filozoficznie, to i owszem) skłoniła mnie do szukania pierwiastków męskich, ile ichniejsza realizacja utopii. Tego typu utopia, ze swoją totalną organizacją, to jednak raczej męska domena, kobieca utopia wygląda trochę inaczej.
-
charlie.librarian
2012/05/25 13:40:12
Jestem teraz w trakcie czytania "Wydziedziczonych" kolejnej książki z cyklu Hain. Tam już ewidentnie widać fascynację/zainteresowanie Le Guin państwami socjalistycznymi, rewolucją społeczną i anarchizmem.

W "Wydziedziczonych" widać również mocno biseksualizm społeczeństwa, które wydaje się być modelowym przykładem realnego socjalizmu.
-
2012/05/25 16:33:49
Dzięki wielkie za podpowiedź: socjalizm, anarchizm, rewolucja świetnie się nadają do moich dystopii. Wiem już, którą książkę pani Le Guin będę czytać w następnej kolejności.
Wyzwanie Steampunk:

Wyzwanie Queer: