Blog > Komentarze do wpisu
W trójcy jedyni. O Równych bogom Isaaca Asimova
Powieść Równi bogom Isaaca Asimova została skomponowana jako literacki tryptyk. Akcja pierwszej części rozgrywa się na Ziemi, drugiej — na pozostającym w kontakcie z naszym wszechświatem świecie równoległym, trzeciej — na Księżycu. Warunki życia Lunarian i relacje między nimi zostały przedstawione dość szczegółowo, warto kiedyś przyjrzeć się temu światu bliżej także w kontekście innych literackich prezentacji księżycowych (albo postkatastroficznych: te sieci podziemnych korytarzy są naprawdę interesujące) realiów. Jednak tutaj chciałabym skupić się — i to bardziej pod kątem rozmaitych genderyzmów niż queeryzmów — jedynie na paraświecie i zamieszkujących go istotach. Istotach, które wprawdzie ciekawią, ale których rozterki trudno traktować całkiem serio.

Mieszkańcy paraświata dzielą się na miękkich i twardych. Atomy, z których składają się ciała ciała miękkich, nie przylegają do siebie ściśle, dlatego też mogą oni częściowo przenikać przez to, co materialne. Dla miękkich naturalną komórką społeczną jest triada — związek intymno-formalny trzech osobników należących do różnych płci. Trzy to cyfra doskonałości: w paraświecie istnieją lewice — racjonałowie; prawice — rodziciele i środki — emocjonałowie. Ich akt płciowy, tzw. zespolenie, prowadzi do zainicjowania kolejnych miękkich. Racjonałowie dają nasienie, rodziciele „inkubują" i wychowują, emocjonałowie natomiast dostarczają energię, aby mogło dojść do poczęcia dziecka. Waga tej troistości została podkreślona poprzez imiona bohaterów. Triada, której losy przedstawia Asimov, to Dua i Tritt (por. łac. duo, duae; tres, tria) oraz racjonał Odin, którego imię zapewne nie bez przyczyny przywodzi na myśl Odyna, najważniejszego boga z nordyckiego panteonu, bóstwo mądrości. Twardzi to kolejny etap funkcjonowania miękkich — każdy twardy to stopiona na zawsze triada.

Idea kilku płci pojawia się już w Uczcie Platona i może nie jest od rzeczy właśnie w androgynicznym micie szukać Asimovskich inspiracji. W każdym razie w trakcie lektury to nie Platon bynajmniej nasunął mi się na myśl, a — hm... — Olinek Okrąglinek, tytułowy bohater kanadyjskiego serialu animowanego dla dzieci (oryg. Rolie Polie Olie). Paraświat, który ma stanowić raczej coś odbiegającego od tego, co znamy (sądzę przynajmniej, że taki był twórczy zamysł — powieść ta jako zwierciadło przechadzające się po gościńcu stanowiłaby konstrukcję raczej chybioną) zupełnie nie może się odkleić od tego, co mamy na co dzień. W paraświecie żyją dymno-galaretowate stworki, a w Olinku Okrąglinku okrągłe uśmiechnięte robociątka — a i jednym, i drugim (czort wie po co!) potrzebne są do szczęścia pokoje i mycie [!] („Jestem teraz zajęty. Muszę dopilnować, żeby dzieci się umyły i wygimnastykowały" — mówi Tritt).

Dwie płci określone przez Asimova można dość łatwo przyporządkować do ludzkich płci społeczno-kulturowych. Racjonałowie — pogrążeni w nauce, poważnych obowiązkach, nieprzejmujący się zajęciami rodzinnymi dość łatwo skategoryzować jako paraświatowych mężczyzn. Emocjonałki — plotkujące i bujające w obłokach (w pewnym momencie mowa o „trajkoczącym stadzie towarzyszek") — jako kobiety. Nie stanowi to jednak specjalnego odkrycia: w powieści pojawiają się przecież „lewojcowie" i „śródmatki". Rodziciele niby nawiązują do funkcji kobiecych: noszą w sobie dzieci i opiekują się nimi, kiedy przyjdą na świat, ale także są opisywani jako „oni", nie „one". Jedyny większy fragment powieści poświęcony kontaktom miękkiego z rodzicielem to wspomnienia rozmów Dui z „prawojcem" (!), kiedy — co symptomatyczne — zwraca się do niego „tatusiu".

Ten, kto dzierży choć trochę władzy, jest „nim", nie „nią". To lewic decyduje o czasie ostatniego zespolenia i tym samym odejścia swoich bliskich ze świata miękkich. Choć on sam nie do końca ma na to wpływ, to jednak od jego słów zależą losy triady. Gdy rodziciel żegnał się z Duą, ona pytała: „Ale skąd wiesz, kiedy trzeba odejść? (...) / — Twój lewojciec podjął taką decyzję. Triada musi robić to, co on każe". Od statusu racjonała zależy również społeczne poważanie emocjonała: „Będąc już dorosłą osobą i nie bojąc się już dziecięcych przedrzeźniań, kiedy miała prestiż, bo była częścią triady Odina, próbowała sporadycznie przebywać z innymi emocjonałami i wytrzymywać paplanie i tłok". Emocjonał staje się ważny dzięki określonej relacji społecznej — jako jednostka jest w paraświecie niewiele wart. W triadach istnieje hierarchia. Dua w rozmowie z Odinem zauważa: „Inni racjonałowie lubią mieć głupie emocjonały. Dlaczego ty nie jesteś taki jak oni?". Odin odpowiada: „Jestem bardzo z ciebie zadowolony i cieszy mnie, że tak reaguję". Godne uwagi! To racjonał (czyli on) bywa z kogoś (czyli z niej) zadowolony, nie odwrotnie.

Równi bogom jako dzieło literackie nie rzuca na kolana, ale zamiast wrażeń artystycznych i estetycznych można w nim znaleźć coś innego. Całkiem interesująco [także dlatego, że miejscami powieść przypomina nieco wyimaginowany (?) podręcznik seksuologii dla przedszkolaków] odbijają się tam echa ludzkich doświadczeń związanych z płcią — pojawia się „zboczenie", tj. transpłciowość („emlew" — 'emocjonał + lewic'), masturbacja („skałotarcie") czy inicjacja seksualna, podczas której jednemu z bohaterów towarzyszy „radość zmącona poczuciem winy". Asimov wyraźnie wskazuje też na problem dyskryminacji płciowej: „bolało ją [Duę], że pomimo oczywistych zdolności nigdy nie umożliwiono jej zdobywania prawdziwej wiedzy", choć wątek emancypacji Dui kończy się niewesoło: emocjonałka zostaje wessana do wspólnej całostki, by zająć się tym, z czym dotychczas walczyła (nota bene, jest to nielogiczne: Estwald przedstawiony jest jako ktoś całkowicie odmienny od Dui, Odina i Tritta; a przecież wcześniej Losten, rodzicielska triada Dui, w swoich działaniach brał pod uwagę także własną „miekką" przeszłość).

Cóż, po raz kolejny okazuje się, że ciężko pomyśleć świat bez ludzi, nawet jeśli będą to ludzie z trzema płciami i przenikający przez skały. Nie sposób (a sposób?) porzucić nieodłącznego towarzysza — homo sapiens z tyłu głowy. 

czwartek, 24 maja 2012, ursz_u_la

Polecane wpisy

Komentarze
charlie.librarian
2012/05/25 13:29:46
Twój przedostatni akapit podsumowuje te rzeczy, które mi się nie podobały w para świecie. Jakżeż te doświadczenia seksualne były ludzkie. Skoro inny zupełnie gatunek, inna forma egzystencji, budowy i tak dalej to czy rzeczywiście ich stosunki mogłyby tak bardzo przypominać nasze?
-
2012/05/25 16:31:17
Pewnie by nie mogły. Wydaje mi się, że Asimov najzwyczajniej w świecie nie dopracował tej partii powieści (czy też w ogóle: tej powieści) i w dość prymitywny sposób przeniósł ludzkie doświadczenia na zaprezentowane przez siebie stworzonka.

Inna kwestia, że pokazanie Innego, Obcego, jest w ogóle szalenie trudne i nie wiadomo, czy w ogóle możliwe (myślę, że nie). Są jednak próby i próby. U Le Guin choćby, daleko nie szukając, wyglądało to przecież inaczej: Getheńczycy, mimo że podobni, różnili się jednak od ludzi, a sposób zaprezentowania tej różnicy sprawił, że generalnie poczułam się przekonana. Śmiało mogę uwierzyć w istnienie gdzieś takiego świata. W paraświat galaretowatych blobów ;), jak bardzo fajnie określiłeś miękkich, już nie bardzo.
Wyzwanie Steampunk:

Wyzwanie Queer: