Kategorie: Wszystkie | Dyskusje | Recenzje | Varia
RSS
wtorek, 16 lutego 2010
Punkt Omega
Całkiem sprytnie się książki ze steampunkowego wyzwania ułożyły. "Punkt Omega" to dokładne przeciwieństwo "Dworca Perdido". Razem tworzą klamrę dla całego fantastycznego dorobku.
poniedziałek, 15 lutego 2010
Więcej nie znaczy lepiej; "Punkt Omega" Michał Protasiuk, Wydawnictwo Dolnośląskie 2006
Kolejna książka w steampunkowym wyzwaniu, której nie nazwałabym steampunkową, więcej, nie nazwałabym jej nawet fantastyczną.
niedziela, 14 lutego 2010
"Punkt Omega" - Michał Protasiuk
Zdarza mi się czytać książki z ołówkiem w ręku, z różnych powodów. Czasami podkreślam odniesienia do innych pozycji, zazwyczaj podkreślam błędy. Pół biedy, jeśli książka nie została jeszcze opublikowana, wtedy jest szansa nad pracę nad tekstem i poprawę jakości.
"Punkt Omega" - Michał Protasiuk
Zaczynało się nieźle, a wyszło jak zwykle.
czwartek, 11 lutego 2010
"Punkt Omega" - Michał Protasiuk
Drugą steampunkową lekturą naszego wyzwania był "Punkt Omega" Michała Protasiuka - książka ochrzczona mianem pierwszej prawdziwej polskiej powieści z gatunku steampunk. I to się chyba zgadza - znajdziemy tu wszystkie charakterystyczne dla tego nurtu gadżety, a nawet odpowiednią stylizację. Czy mamy jednak do czynienia z dobrą literaturą?
środa, 10 lutego 2010
Dworzec Perdido - rasy Bas-Lag: oryginalna różnorodność czy urozmaicenie schematów?

Cedro: Czas może trochę skupić się bardziej szczegółowo na konstrukcji świata przedstawionego. Zwłaszcza, że pod pewnymi względami to najmocniejsza strona powieści Mievillel'a. Niestety mnie to całe bujne bestiarium istot nieco rozczarowało. To, że same rasy były tworzone trochę prostacko (człowiek plus kaktus, człowiek plus owad), to jeszcze nic. Najbardziej brakowało mi pewnej konsekwencji w kreacji świata. Mieville jakby zapomniał, że taki chaos bytowy pociągnąłby za sobą daleko idące konsekwencje w organizacji życia w mieście. Tymczasem świat Mieville’a przypomina nieco świat z Gwiezdnych Wojen, niby mamy wielką różnorodność gatunkową, ale i tak w gruncie rzeczy wszyscy są tacy sami, a wielość bytów to zwykła dekoracja z papieru. A szkoda, bo właśnie miał być to najmocniejszy atut Dworca Perdido, zwłaszcza - niestety - przy niedociągnięciach i banałach fabuły. Wyszło trochę byle jak.

Dworzec Perdido - Fabuła kontra Nowe Crobuzon

Maarcuss: Znając trochę biografię Mievilla, możemy domniemywać, że Dworzec miał być nośnikiem konkretnego politycznego przesłania. Moim zdaniem, najpierw powstał jako idea, miejsce, obraz stosunków społecznych, potem pojawiła się fabuła, która jest tylko wypełniaczem. Bo chyba się zgodzicie, że nie jest to książka o trudnej miłości czy też o polowaniu na ćmy.

niedziela, 07 lutego 2010
Dworzec Perdido - Lustro poglądów autora w literaturze

Elenoir: Szczerze mówiąc, jak tylko zobaczyłam zdjęcie autora i okładkę książki, to (sama nie wiem czemu) pomyślałam, że to socjalista i się nieco zniechęciłam, zwłaszcza, że w internecie znalazłam potwierdzenie moich przypuszczeń. Zareagowałabym tak samo, gdyby był zdeklarowanym prawicowcem. Obawiałam się, że powieść będzie jednym wielkim nawoływaniem do trockizmu. Pisarzom wolno oczywiście manifestować swoje polityczne poglądy w swoich własnych powieściach, ale na szczęście ja nie muszę tego czytać.

Okazało się jednak, że Mieville nie wykorzystał książki do propagowania tych poglądów, choć je wyraźnie zasygnalizował: System polityczny Nowego Crobuzon to zgniły kapitalizm. Działało tam kilka partii, ale odniosłam wrażenie, że za bardzo się one między sobą nie różniły. Z innych przykładów wymienić można chociażby istnienie podziemnej gazetki, brutalne stłumienie strajku w dokach, ogromne dysproporcje między zamożnymi i biednymi mieszkańcami miasta, istnienie dzielnic nędzy. Ogólnie władza była zła, a najlepszym na to dowodem były jej konszachty z Piekłem:)

Dworzec Perdido - steampunkowa wariacja czy wielogatunkowość wymykająca się kategoryzowaniu?

Eurana: Dworzec Perdido zawiera o wiele więcej niż założenia steampunku, zdaje mi się, że Mieville wrzucił tu wszystko, co tylko wpadło mu do głowy, nie wiem, czy z zamierzenia, czy tak mu wyszło – w każdym razie, nie funkcjonuje to dobrze, sprawia wrażenie bałaganu. Mimo wszystko jednak nie sądzę, żeby książki nie dało się zakwalifikować do określonej grupy, dla mnie Dworzec to pomieszanie steampunku z new weirdem, co samo w sobie jest już szerokie. Kwestia magii czy horroru (nie tylko postać Tkacza, ale też "brudne" opisy, w których Mieville wyjątkowo się lubuje) jest tu tylko niepotrzebnym dodatkiem, zamętniającym całościowy odbiór.

Wyzwanie Steampunk:

Wyzwanie Queer: