Kategorie: Wszystkie | Dyskusje | Recenzje | Varia
RSS
środa, 30 grudnia 2009
Dworzec Perdido – China Miéville
Na wstępie chciałam zaznaczyć, że ostatnią recenzję pisałam lat temu naście, w związku z czym poniższej notki z pewnością nie można zaliczyć do recenzji zgodnie z ich definicją. Proszę o wybaczenie. Jest to zaledwie zbiór luźnych przemyśleń, który być może nabrałby bardziej zacnego kształtu, gdyby tylko czas mi na to pozwolił. Może przy następnych książkach pójdzie lepiej.
Uważaj, co hodujesz w domu; "Dworzec Perdido" China Mieville, tłum. Maciej Szymański, Zysk i S-ka 2003
"Dworzec Perdido" Chiny Mieville'a to pierwsza książka w Fantastycznym Wyzwaniu Czytelniczym i pierwsze moje zetknięcie ze steampunkiem. A raczej zderzenie, bowiem powieść czytało mi się wyjątkowo ciężko. Pierwsze, co mnie przytłoczyło w zyskowym wydaniu książki, to mały i ciasny druk, przez który szłam dość opornie (przez tyle lat człowiek zdołał się rozleniwić dużą i strzelistą czcionką, którą raczą nas wydawnictwa). Poza tym to, co uznawane jest za atuty książki dla mnie było jej wadami.
"Dworzec Perdido" - China Miéville

„Dworzec Perdido” - trochę legenda, ze względu na kiedyś trudną dostępność, osiągane ceny na Allegro i pochlebne opinie osób, które miały okazję z książką się zapoznać. O „Dworcu…” często mówi się jako nowej jakości w fantastyce. Książce przełamującej schematy, czymś czego do tej pory nie było. Przyglądając się jej jednak bliżej, można się przekonać, że nie we wszystkich elementach jest to prawda. Mieville także czerpie z konwencji fantasy i to pełnymi garściami.

Zapewne część osób pyta się: Ale jak to? Doskonale widać to na dwóch przykładach. Pierwszy z nich to cel, jaki ma przed sobą bohater. Isaac sam doprowadził do wypuszczenia zła na świat i z tym właśnie złem będzie musiał walczyć, by świat uratować. Czy nie brzmi to trochę znajomo? Oczywiście w książce są i wątki poboczne, które jednak w pewnym momencie schodzą na dalszy plan. Podobnie rzecz się ma bohaterami „Dworca Perdido”, w pewnym momencie można powiedzieć, że tworzą oni drużynę, i to drużynę zbudowaną według znanych nam schematów. Starczy spojrzeć na postać Isaaca oraz garudy. Dwa różne gatunki, dwa różne charaktery.

"Dworzec Perdido" - China Mieville
Widzę, że większość biorących udział w wyznaniu to znawcy takiego typu literatury, ja natomiast jestem całkowitym laikiem. Prawda jest taka, że ciężko czytało mi się "Dworzec Perdido", jestem przyzwyczajona raczej do nieco lżejszej literatury. Ale wyzwanie to wyzwanie.
Dworzec Perdido
Nie jestem znawczynią fantastyki, choć to i owo z tego gatunku przeczytałam, więc siłą rzeczy nie będę porównywała tej powieści z innymi (i pisała o przełomie czy też jak wypada na ich tle), ale potraktuję ją jako coś odrębnego, może i wyrwanego z kontekstu, no ale trudno, bo kontekstu nie znam, więc inaczej się nie da. Miało być zwięźle, ale ja tak nie umiem. Nie będę miała za złe, jeśli ktoś nie doczyta do końca. Tzw. miejscem akcji jest Nowe Crobuzon, ponure, industrialne miasto-państwo, w którym slamsy sąsiadują z zamożnymi dzielnicami, fabrykami, wysypiskami śmieci, przy czym slamsów jest chyba najwięcej. W panoramie miasta dominują: potężna bryła Dworca Perdido, wieże milicyjne, linie kolei nadziemnej i milicyjnej kolejki linowej, tzw. Żebra (pozostałe po jakiejś dawno wymarłej istocie) i Szklarnia (zamieszkiwana przez ludzi-kaktusy). W powietrzu natomiast dominuje smród, a w niemal każdym innym miejscu bród. Rzeki, Smoła i Egzema, to właściwie ścieki.
niedziela, 27 grudnia 2009
"Dworzec Perdido" - China Mieville
W 2004 w kinach hinduskich (a potem również w kinach na całym świecie) pojawił się masala movie, który wyniósł ten termin na nowe, niewyobrażalne dotychczas wyżyny. Mowa tu o "Main Hoon Na" (polskie tłumaczenie: "Jestem przy tobie"), filmie z megagwiazdą bollywoodzkiego kina Shah Rukh Khanem. Hasło reklamowe zawarte w trailerze brzmiało: "Czasem pojawia się film, w którym jest wszystko... i jeszcze więcej", co mniej więcej oddaje istotę masala movies, obrazów kinowych, w których konwencje przeplatają się jak smaki w przyprawie masala, od której cały gatunek wziął swoją nazwę. Dlaczego o tym wspominam?
wtorek, 22 grudnia 2009
Dworzec Perdido – China Miéville
Dworzec Perdido Miéville’go jest dość zgodnie okrzykiwany kolejnym dowodem na to, że z fantastyki da się wykrzesać coś nowego, burzącego zastały porządek stylów i pomysłów. Jest również przykładem tego, iż czasem politycy potrafią wykorzystać swój talent do życia w wymyślonym świecie obietnic wyborczych w celu stworzenia… książki. Zobaczmy więc czym, tym razem, kusić nas będą polityczne fantasmagorie.

Nowe Crobuzon – rządzone twardą ręką i kontrolowane przez milicję oraz tajne służby Państwo-Miasto. Pełna różnego rodzaju życia metropolia spowita w większej części zapachem biedy i krwi. Podzielona silnie zarówno poprzez getta skupiające różne rasy, rożne bogactwa jak i różną władzę. To do tego miejsca zostajemy zaproszeni przez autora. Nie jest to gwałtowny desant w sam środek spowitego parą maszyn miasta. Wkraczamy wraz z tajemniczym przybyszem, jego oczyma patrzymy na nowy świat, nie znany nam dotąd, i powoli się w niego zagłębiamy. Sugestywny język autora i bogate opisy niemal wykrzywiają nam nos i wywracają na nice poczucie smaku zmuszone do zderzenia z przedsionkiem industrialnego piekła. To tam będzie się działa praktycznie cała akcja powieści.
Wyzwanie Steampunk:

Wyzwanie Queer: